KRONIKA

Wycieczka geografów (15 czerwca)

 Trzy dni w Górach Świętokrzyskich -

relacja z wycieczki szkolnych geografów


Zaczęło się od wioski Święta Katarzyna. Stąd, z klasztoru sióstr bernardynek, (gdzie zakonnice m. in. ślubują milczenie), ruszyliśmy w głąb Puszczy Jodłowej (pięknie opisywanej przez Stefana Żeromskiego) z zamiarem zdobycia Łysicy (najwyższego szczytu Gór Świętokrzyskich). Podobno nie jest to wielkie wyzwanie dla wtajemniczonych i zaawansowanych, ale niektórym z nas do śmiechu nie było. Godzinna wspinaczka po kamieniach i korzeniach szybko ujawniła brak kondycji ludzi z nizin. Trudy zostały jednak zrekompensowane widokami, zapachami, kolorami i czystymi odgłosami natury nieskażonej cywilizacją.

Tego samego dnia dotarliśmy też do klasztoru na Łysej Górze, czyli jednego z najważniejszych zabytków Gór Świętokrzyskich. Zbudowano go na Świętym Krzyżu (to inna nazwa Łysej Góry), w miejscu bardzo szczególnym, gdzie według legend przed wiekami odbywały się sabaty czarownic i funkcjonowało wielkie sanktuarium pogańskie. Dokładna data założenia opactwa benedyktynów na Łysej Górze nie jest znana.

Na Łysej Górze powstały największe w Górach Świętokrzyskich (i jedno z największych w średniogórzu Środkowej Europy) pola nagiej pokrywy blokowej, czyli gołoborza - zbudowane z bloków kambryjskiego piaskowca kwarcytowego, powstałych ponad 500 mln lat temu. Mogliśmy je podziwiać z platformy widokowej, a o ich historii ciekawie opowiadał  pilot i przewodnik - pan Jacek - znający region jak własną kieszeń, rodowity „scyzoryk”.

Drugi dzień, po spokojnej (?) nocy w pensjonacie „Czarownica”, obfitował w kolejne atrakcje i wrażenia. Poznaliśmy Kielce, a dokładnie Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej, który powstał w dawnym kompleksie budynków słynnego więzienia kieleckiego (jego historia sięga I poł. XIX wieku). Wzięliśmy udział w bardzo oryginalnej lekcji historii, mogliśmy obejrzeć wyjątkowe zbiory i ekspozycje oraz z pomocą multimediów przenieść się w przeszłość.

Taką podróż w czasie i przestrzeni odbyliśmy też w kieleckim Geoparku. To nowoczesna placówka, która pomaga zrozumieć geologiczny i geograficzny fenomen Gór Świętokrzyskich (gołoborza, jaskinie, dawne rafy koralowe). Podróż kapsułą 5 D do wnętrza Ziemi, zwiedzanie Galerii Ziemi, tajniki szlifowania kamieni - to tyko niektóre atrakcje Geoparku.

Spacerek po stolicy Gór Świętokrzyskich ujawnił również upodobania kielczan do pięknych parków, oryginalnych kwiatowych kompozycji, parkowych rzeźb i postumentów (oryginalna Aleja Gwiazd, kamienne głowy  twórców XX wieku, m. in. Witolda Gombrowicza, Jimiego Hendrixa, Tamary Łempickiej, Witkacego, Franza Kafki). Utrwalona została tutaj także pamięć o Stefanie Żeromskim, który uczył się w kieleckim gimnazjum.

Według historyków zamek w Chęcinach miał być nie do zdobycia (Kazimierz Wielki uczynił to miejsce fortecą królewską nietkniętą przez wrogów w ciągu 250 lat). Pokonaliśmy jednak dość strome zbocze i znaleźliśmy się w ruinach potężnej twierdzy. Podobno w pogodne dni z wieży zamkowej widoczne są wierzchołki Tatr. Legendy czynią to miejsce magicznym: o pozostawionych przez królową Bonę skarbach w lochach, o rycerzu cwałującym na czarnym koniu wieczorami, o podziemnych korytarzach... A rozległa panorama Gór Świętokrzyskich i Kielecczyzny zapiera dech...

Zaparło nam dech również na widok Bartka. Najstarsze drzewo w Polsce, imponujący wiekiem i rozmiarami dąb, dzielnie trwa już grubo ponad sześć wieków, wspierany przez liczne podpory teleskopowe z instalacją odgromową.

Ciekawym i tajemniczym miejscem okazał się kamieniołom w Zachełmiu, będący rezerwatem przyrody. Zrobiło się o nim głośno, gdy w 2010 roku w prestiżowym magazynie „Nature” opublikowano artykuł, dotyczący sensacyjnego odkrycia paleontologicznego. To właśnie tutaj, na powierzchni ławic dolomitów w południowo-wschodniej części wyrobiska odkryto nagromadzenie skamieniałych tropów w postaci ścieżek odciśniętych w grząskim wapiennym mule. Ślady te pochodzą sprzed 395 milionów lat, kiedy to tereny obecnego kamieniołomu pokrywało ciepłe morze. Z niego to właśnie na ląd wyszły pierwsze czworonogi – tetrapody. Odnalezione tropy diametralnie zmieniły wyobrażenie o wyjściu kręgowców na ląd, gdyż do tej pory sądzono, że miało ono miejsce 18 milionów lat później z wody słodkiej, a nie z morza. Dzięki znalezisku z Zachełmia wiadomo, że tetrapody poruszały się podobnie jak salamandry na czterech łapach, zaopatrzonych w dobrze wykształcone palce.

Wieczorne ognisko z tradycyjnymi kiełbaskami nastroiło wszystkich do drugiej spokojnej (?) nocy. w „Czarownicy”. Następnego dnia znaleźliśmy się w kolejnym magicznym miejscu, obowiązkowym na szlaku turystycznym Gór Świętokrzyskich - w jaskini Raj. Kształtowana od setek milionów lat, zamieszkiwana przez neandertalczyków, dziś poraża bogactwem kształtów i form naciekowych: stalaktytów, stalagmitów, „kolumn” i „pereł” jaskiniowych. Jaskinię odkryli przypadkowo czterej uczniowie Technikum Geologicznego z Krakowa w 1963 roku.

Ledwie zdążyliśmy podzielić się wrażeniami z Raju i zaskoczyła nas mile kolejna atrakcja, czyli Safari-bizon . Hodowla bizonów amerykańskich (w sumie niewiele różniących się od żubrów) ma miejsce w Kurozwękach od 2000 r. Stado liczące dziś ponad 80 osobników można oglądać w naturalnych warunkach, a jednocześnie historycznym otoczeniu. Wozem (prawie westernowym) wjechaliśmy między bizony i z bardzo bliskiej odległości obserwowaliśmy zarówno dorosłe osobniki, jak i młode. Małe bizonki mają jasnorudą sierść i oczywiście trzymają się blisko swoich mam. Kurozwęki to nie tylko hodowla bizonów, to także zespół pałacowy, należący w przeszłości do arystokratycznych rodzin: Kurozwęckich, LanckorońskichSołtyków i Popielów. W 1787 roku gościł tu sam król Stanisław August Poniatowski z carycą Katarzyną.

I na zakończenie Ujazd, czyli imponujące ruiny zamku Krzyżtopór. Przed powstaniem Wersalu był to największy tego typu obiekt w Europie - dzieło życia Krzysztofa Ossolińskiego. Jego zamiłowania do symboliki i astrologii prawdopodobnie wpłynęły na rozplanowanie i układ przestrzenny gmachu pałacowego, który symbolizując trwanie w czasie rodu Ossolińskich miał posiadać 4 baszty, 12 sal, 52 komnaty i 365 okien - analogicznie z układem pór roku, miesięcy, tygodni oraz dni w roku kalendarzowym. Aż trudno uwierzyć, że w czasach swej świetności funkcjonował zaledwie 11 lat. Zrządzeniem losu i historii od 1770 roku Krzyżtopór był już tylko piękną ruiną, w której nikt nie mieszkał. Do dziś pozostaje największą warowną rezydencją magnacką w Polsce, niestety tylko ruiną...

BIP RSS
 
CMS Toruń